sobota, 12 maja 2012

[829] www.tears-of-the-siren.blog.onet.pl

Dzisiaj smirek będzie się bawić z syrenkami, hihiihih. Opowiadanie.
  


Pierwsze wrażenie (7/10)
Łzy syrenki. Coś jak… Piraci z Karaibów? Nie myliłam się, bo już z nagłówka szczerzy się do mnie mordka Sparrowa. No właśnie. Ah ten nagłówek – jak na większości szabloniarni – został wykonany w sposób iście kiczowy. Osobiście, ze względu na nawarstwienie się tego typu szablonów, ostatnimi czasy unikam blogów, których autorki zdecydowały się na tak okrutne pogwałcenie sztuki.
Nie mogę powiedzieć jednakowoż, że nie spotkałam się tu z estetyką, dużą, wyraźną czcionką oraz z rozdziałami pisanymi ciemnymi literami na jasnym tle, chwała Ci za to.
Statystyka nie wisi na samej górze, na stronie nie panuje bałagan – masz menu. Amrr.




Treść (10/30)
a) zaciekawienie czytelnika
Piraci z Karaibów? Fajnie. Tuż po czwartej części? Gorzej. Angelika? Brrr. Ale dobrze, strawię ją, jeśli znajdę tu coś, co będzie warte znoszenia tej laleczki.
Na początku uderza we mnie miliard wykrzykników, kiepskie dialogi i brak opisów. Sparrow jest łagodniejszy niż moja babcia, a Gibbs trochę schematyczny. Wrzucasz mi na twarz jakieś busole czasu, hydry, nie opisujesz, co jak wygląda, aby na koniec zacisnąć mi na szyi rękę z wytatuowanym napisem „Barbossa”.
Jakoś… nie jestem przekonana.
0/1


b) fabuła, akcja i oryginalność
Czy to jest oryginalne? Nie, wzięłaś sobie kolejnego baśniowego potwora, ożywiłaś Jonesa i wplątałaś we wszystko Syreny, a cała akcja po raz kolejny będzie się opierać na miłości Jacka i Angeliki, Johna i Syreny oraz na długu Sparrowa.

Akcja toczy się szybko. Zbyt szybko. Brakuje opisów.

Wielokrotnie nie wykorzystywałaś wartych uwagi motywów. Co to busola czasu? Czym zajmuje się teraz Barbossa? Gdzie werbowali na statek? Co to za wyspy, na których zawitali? Skąd się wzięła hydra morska? Jeśliby przyjąć to do kanonu – to już by była druga część, w której nie wykorzystano motywu Calipso, którzy reżyserzy stworzyli w trzeciej części. Może coś o Elisabeth Swann i Turnerze? Właśnie – co z Turnerem, skoro pojawił się Jones? Może poświęcisz więcej na motyw syren jako istot – napisz coś o ich naturze, usposobieniu, jak żyją, czy tworzą może jakieś podwodne społeczeństwo, czy żyją jak zwierzęta? Na czym konkretnie polega ta wolność, która fascynuje syreny? W jaki sposób Jones mógł wrócić? O co chodzi z uczuciami Jacka i Angeliki?

Wszystkie wydarzenia to rzeczy, których mogłam się spodziewać. Fabuła przebiega przewidywalnie, nie należy do najbardziej zawiłych, ale – i chwała Ci za to – nie znalazłam żadnych błędów merytorycznych poza niekanonicznymi postaciami.

Nie wiem, gdybym nie musiała, nie zatrzymałabym się tutaj ani chwili dłużej – wszyscy dobrze wiedzą, że Angelika zejdzie się z Jackiem, który w końcu otwarcie zapała do niej miłością, Elizabeth ucieknie gdzieś z Johnem, Jack nie dostanie busoli czasu, to John będzie mógł być jej właścicielem, Barbossa będzie chciał wykiwać Jacka, a Jones trochę namiesza, ale w końcu znów zginie.
Eh. 
Twoją mocną stroną jest na pewno zgodność wydarzeń z kanonem. Nie trać tego, nie gub. Tylko postaraj rozwinąć się to bardziej... jak sztukę niezależną, a nie kolejną, sztampową masówkę robioną dla kasy. 
1,5/6


c) opisy i kreacja świata
Leżą i kwiczą.
Z początku tekst to w dziewięćdziesięciu procentach same dialogi, później pojawia się trochę słów niedialogowych, ale raczej nie przekraczają granicy sześciu zdań. Na koniec dopiero się poprawia, ale opisy mają poziom niski, są suche i nie malownicze.

Tworzysz obrazy płytkie, idealistyczne. Perła kołysze się na morzu majestatycznie, Angelika jest piękna i nienawidzi Jacka, piraci na Jacka patrzą ze strachem, nad wodą wokół masztów oczywiście latają mewy, słońce świeci jasno, na wyspie jedynymi drzewami rzucającymi się w oczy są palmy.
Kiedy coś opisujesz, piszesz wprost bez owijania w bawełnę. Z jednej strony mogłoby to być dobre – i jest, ale gdy tworzysz akcję dynamiczną. W momencie gdy kreujesz dla mnie – czytelnika – obraz statyczny, oczekiwałabym, że na chwilę siądziesz na tym swoim tyłku i powiesz mi coś więcej, używając TWOICH słów, a nie tych, które do każdego przedmiotu przykleiła popkultura. Wiesz, Perła nie zawsze musi się bujać majestatycznie – może też na przykład chwiać się niebezpiecznie na boki lub co chwilę nieregularnie uciekać na którąś stronę z powodu większej fali.
Postaraj się odejść od kiczu.

Twoje postacie nie wyglądają prawie w ogóle. Przystań dłużej i opisz ich stroje, twarze – zwróć uwagę również na inne rzeczy, nie tylko same włosy, oczy, usta i płeć. Ponadto odejdź od tej przesadnej idealizacji, bo zaraz zwymiotuję tęczę, którą uplotłaś w moim żołądku.

Baśniowe stwory również zasługują na uwagę! Wyglądowi hydry poświęciłaś dwa zdania i hej, nie mam w ogóle pojęcia, jak wygląda, bo najbardziej obrazującymi z tych dwóch zdań słowami były „ogromna głowa potwora o przerażająco ciemnych oczach”.

Opisuj, poznając to wszystkimi zmysłami: powiedz nam, jaką fakturę ma dana rzecz, jak pachnie, jak smakuje, jak wygląda, jakie odgłosy wydaje. Baw się swoimi własnymi, prywatnymi skojarzeniami. Co przypomina Ci ten akurat odcień brązowego, na który jest zabarwiona bluzka Elizabeth? Skorupkę kokosa? Karmel? A może jest ciemna jak gorzka czekolada? Z czym Ci się kojarzy faktura? Gładka jak stereotypowa pupa niemowlaka? Ale z czym TOBIE kojarzy się gładkość? Mi ze skórką brzoskwini. Natomiast morela mi się kojarzy z materiałem, który jest lekko szorstki. Wykorzystuj takie rzeczy, które nie są popularne, ale jednak każdy po chwili zastanowienia przyzna Ci rację, że tak, rzeczywiście, ta skórka brzoskwini przecież serio jest gładka, jakie fajne porównanie, ojacię, nigdy się z tym nie spotkałam, ale ta laska ma super wyobraźnię, poczekam sobie na dalsze rozdziały, może zaskoczy mnie czymś jeszcze fajniejszym. Urozmaicisz tekst!

Miejsca też wyglądają. I nie, nie ma uniwersalnej kajuty, która zawsze prezentuje się tak samo: musisz znów się wysilić i naskrobać parę zdań (kolejny raz wykorzystując wszystkie pięć zmysłów) o meblach znajdujących się w pomieszczeniu. A to, że opiszesz co drugie pomieszczenie w trzech słowach, zbyt wiele mi nie da.

Opisy przeżyć bohaterów nie występują u Ciebie prawie wcale, albo dotykają uczuć kiczowych. Najlepiej sobie radzisz z opisami ruchu – są dość dynamiczne i konkretne.

Przykładowo, w scenie, gdy Elizabeth schodzi pod pokład i spotyka Jonesa, ciekawszym spojrzeniem mogłoby być opisanie wszystkiego z perspektywy narratora wszechwiedzącego. Wydaje mi się, że wtedy uzyskałabyś więcej szczegółów, które mogłabyś nam przekazać, nie zdradzając całej tajemnicy. 

Widać znaczącą poprawę, jednak wciąż nie odbiegasz od tej obrzydliwej idealizacji. Pod koniec (10, 11 rodział) poruszasz się po terenach, które mogłyby być zalążkiem dobrych opisów. Chyba jesteś na dobrej drodze do tego, aby tworzyć coś porządnego. 
Polecam Ci poczytać trochę o kiczu i pooglądać/poczytać sztukę niezależną, wolną od tendencyjnych obrazów. Postaraj się również uwolnić od sztampowego słownictwa narzucanego przez kulturę, odnajdź siebie i swoje własne spojrzenie. 
2/6


d) dialogi
Wypełniają większą część tekstu i jako jedyne sugerują mi, że Twoi bohaterowie mają jakieś wnętrze. Jednakże wiele wypowiedzi jest sztucznych ze względu na niezgodność ze stylem wypowiedzi tychże postaci w filmie. Staraj się za każdym razem przed pisaniem obejrzeć sobie choć fragment filmu, w którym występują postacie, o których traktował będzie Twój rozdział.

Gdy przytaczasz wypowiedź i opatrujesz ją jakimś opisem, a następnie przytaczasz drugie zdanie wypowiadane przez postać, na końcu zdania opisowego powinnaś postawić kropkę:
„ – Nie jest tak źle – stwierdził – Trzeba będzie naprawić burtę i wymienić maszt.” – „stwierdził.

Reszta zapisu dobra. 
0,5/2


e) styl i klimat
Stylu praktycznie, kochana, jeszcze nie masz. Raz piszesz tak, raz tak, jest to zależne od Twego humoru i nastroju.

Nadużywasz zaimków. Słownictwo jest dość ubogie. Niekiedy gubisz szyk w zdaniu:
„Jednak Angelika wiedziała, że pod maską, którą Jack zasłonił się […]” – którą Jack się zasłonił.

Czasami pojawiają się natomiast potknięcia językowe:
„Ostatnie, co pamiętała, była walka o życie […]” – ostatnim.
„Kajuta […]  nie cechowała się wielkością” – za to charakterystyczne dla niej było wybuchanie śmiechem po żarcikach swojego właściciela. No borze, proszę Cię.
„Na tyle dobrze znała Sparrowa, iż wiedziała, że właśnie w tej chwili […]” – wśród językoznawców panuje opinia, że nie powinno się zastępować „że” słowem „iż” w celu uniknięcia powtórzenia. A jeśli nie umiesz inaczej ułożyć zdania (by powtórzenie znikło) świadczy to o Twojej umiejętności operowania polskim językiem.

Z początku zdania, z których budowałaś opisy, sprawiały wrażenie wręcz poucinanych, tak były proste. Potem się polepszyły, ale też raczej nie grzeszyłaś jakąś powalającą konstrukcją zdań.

Gdy piszesz – to piszesz, po prostu. Raczej nie bawisz się w jakieś formy kompozycyjne czy spoglądanie na jedną kwestię z różnych perspektyw. Może spróbuj na początek sięgnąć po zabawę z formą przekazu? Tutaj spotkasz się z ciekawą jednoczęściówką, w której polecam Ci spojrzeć na motyw przedstawiania bohatera za pomocą hipotez. Zwróć uwagę, kiedy podmiot kreuje postać mężczyzny za pomocą domysłów, a kiedy nie. Pomyśl o wplataniu takich smaczków do opowiadania, bo mogłabyś fajnie urozmaicić tekst.

Klimat czasami się pojawia, ale raczej jest on rzadkością i często rozbijasz go sztucznymi wypowiedziami bohaterów. Jednakże jest nie najgorzej. Choć dopóki nie opanujesz stylu, nie masz co liczyć na idealny nastrój.
1,5/5


f) bohaterowie
Dostaję od Ciebie z liścia już na samym początku. Jack to u Ciebie postać, jakich wiele – zwykły facet, który obrał sobie zawód pirata.
Często stosujesz narrację z perspektywy Jacka. Nie zachowujesz przy tym jego charakteru w żaden sposób. Nie spotkałam się u Ciebie z żadnym opisem jego dziwnych zachowań czy z zakrawającymi o zakład psychiatryczny przemyśleniami. Jack nie mówi jak Jack i nie porusza się jak Jack, ba, nawet nie ma w zwyczaju planować jak Jack. Równie dobrze zamiast „Jack” mogłabyś napisać „Turner” czy „kapitan Hak”, a wyszłoby na to samo.
Jack spędzający swój czas na marzeniach o Angelice? Jack racjonalnie podchodzący do rzeczy i myślący „zdał sobie sprawę, na co naraził załogę i okręt”?

Angelika w Twoim opowiadaniu to rozwydrzona panienka, która nie potrafi się przyznać do swoich uczuć i manifestuje to jak gówniara. A tu gromiące spojrzenie, a tu się rzuca jak wariatka, a tu wrzeszczy na pół pokładu, działa bez przemyślenia. Zero subtelności i kokieterii.

Barbossa to taki dobry wujek. Bliżej mu do postaci faceta z czwartej części, szkoda tylko, że wtedy udawał kogoś, kim nie jest, a za jego pozorną postawą dobrego bohatera wciąż czyhała postawa krętacza. Nie wzięłaś tego pod uwagę.

Johna wykreowałaś na sobowtóra Philipa Swifta i jestem tym faktem zażenowana. Nawet fanfik, uwolniony od macek tworzenia pod kątem produkcji masowej, nie obędzie się bez marysuistycznego bohatera. Jedyny z czystym sercem, jedyny, który nie boi się Jacka, rzuca maksymami na prawo i lewo, jedyny, który potrafi patrzeć prawdziwie, umięśniony, przystojny mężczyzna, ohahę oł jezusiuuuu! Gdyby po świecie rzeczywiście chodziła choć jedna taka postać, reszta pozdychałaby z zazdrości i zostałaby pogrzebana przez kompleksy.

No i jakże bym mogła zapomnieć o syrenkach? Melissa to „ta zła”, bezwzględna, syrena z krwi i kości, Elizabeth to kolejny ideał, w którym zamieszkał potwór, ale ona nie godzi się ze swoim przeznaczeniem i chce poświęcić nawet siebie dla Johna. Eliza jest gorsza niż Harry z Rowlingowego kanonu. Mam jej już tak dość, że ciężko mi się nawet o niej pisze. Natomiast Chelsea łączy Melissę i Elizabeth i nie pozwala im się od siebie oddalić, łagodzi spory.

Bohaterowie nie są przez Ciebie stricte kreowani, a wypchnęłaś na scenę parę osób, którym przylepiłaś na czoło kartki z imieniem, a na ich nagich ciałach powypisywałaś cechy, które mają się nam z nimi kojarzyć. Ty emocji nie opisujesz, Ty je wymieniasz.
Wczuj się w bohatera. Poświęć więcej niż dwie linijki na opis. Stwórz sobie w wyobraźni jego wygląd i staraj się opisać, nie ograniczając się ilością słów, jak najwięcej szczegółów, które widzisz. Chcesz opisać zachowanie bohatera? Wyobraź sobie, że to przeżywasz, wczuj się, zacznij żyć jego życiem, a potem spisz wszystkie emocje, które Cię przepełniają, starając się nie używać patetycznego słownictwa ani też nie wymieniać sucho, co czujesz. Przekazuj nam myśli poszczególnych postaci!

Unikaj sztampowości. Trzy syreny nie zawsze muszą się dzielić na dobrą, złą i tę pośrednią. Zakochany Sparrow nie musi zachowywać się jak reszta zakochanych idiotów, co wyraźnie widzimy w czwartej części. Wciąż jest szalonym Jackiem który postępuje może trochę irracjonalnie, ale nie traci swojego szaleństwa.
Poobserwuj swoich znajomych i zastanów się: czy jest ktoś, kto jest całkowicie dobry lub całkowicie zły? No właśnie. Świat nie dzieli się na czarne i białe i polecam Ci o tym pamiętać, gdy będziesz tworzyć bohaterów.

Na razie Twoje postacie to szmaciane marionetki bez wnętrza.
2/7


g) estetyka i kompozycja
Tekst ładnie zakomponowany, nie zdarzają Ci się literówki, dbasz o estetykę, stosujesz akapity i wcięcia akapitowe, justujesz tekst. Jest dobrze. Gdybyś publikowała na innym portalu, pozrzędziłabym o większą interlinię, ale wiem, że i bez awarii na Onecie jest to trudne do osiągnięcia, a co dopiero z, kiedy wszelkie formatowania idą jak krew z nosa. Także Ci wybaczam lekkie zbicie tekstu.
1/1


h) logika tekstu
Lekarz na statku Jacka? Ewenementem był ksiądz u Czarnobrodego w czwartej części, za to Ty chyba już troszkę przegięłaś.
Angelika ledwo może wstać, skręca się na łóżku, o matko jak boli, a po chwili leci, nie oglądając się na ból, przez cały pokład, a potem atakuje Sparrowa.
Piszesz, że Angelika nie słyszy słów Barbossy „Coś mi mówi, że tu nie o to chodzi [...] Jack, czy ty ją znasz? Widziałeś kiedyś na własne oczy tę kobietę?”, a przytaczasz je, stosując narrację z perspektywy Angeliki.
Czemu Barbossa nie rozpoznaje Angeliki? To on zabił jej ojca, musiał ją widzieć.
1,5/2




Poprawność (3/5)
Powtórzenia, np.:
Jej nogi wydłużyły się, rysy twarzy wyostrzyły, a kości stały się lekkie. Sekundę potem poczuła, jak jej nogi spowija powłoka[…]”

Interpunkcja, np.:
„Ostatnie, co pamiętała była walka o życie, wśród spienionych fal, po tym, jak jej statek zatonął…” - Ostatnim, co pamiętała, była walka o życie wśród spienionych fal po tym, jak jej statek zatonął…
„Kiedy mijała kajuty, drzwi ostatniej z nich, z głuchym trzaskiem odskoczyły z zawiasów.” – Kiedy mijała kajuty, drzwi ostatniej z nich z głuchym trzaskiem odskoczyły z zawiasów.
„Angeliko, powiedz po co tu przybyłaś” – Angeliko, powiedz, po co tu przybyłaś.

Gramatyka, np.:
„Statek spowiła gęsta mgła, przez którą nie sposób było cokolwiek dostrzec.” – czegokolwiek.

Nie jest najgorzej, ale nie piszesz też takim językiem, abyś mogła mieć jakieś większe problemy.W każdym razie, jeśli oddasz to jednorazowo do bety, powinno być dobrze. Polecam Beta Readera Cuddly.




Dodatki (2,5/5)
Hej, jest mi bardzo miło, że „szalupujesz” mi wyjaśnieniami, kto to Czarnobrody czy Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska, ale czemu znajduję to tu, a nie w treści opowiadania?
 
O Tobie bardziej chyba traktuje o inspiracji do napisania tego opowiadania niż o Tobie. Masz czternaście lat i lubisz taniec nowoczesny, a zaczęłaś pisać w wieku lat ośmiu. Fajnie. Aha, no i nie dało się nie pochwalić, że ludzie Ci powtarzają, że masz świetny styl. Jest to dla mnie strasznie odstraszający sposób opisywania siebie, przesadnie narcystyczny. Gdybym tu zajrzała na początku, nie wiem, jak długo musiałabym się „obiektywizować”, żeby móc spojrzeć na Twoje opowiadanie i je ocenić nie używając przykrych słów.

Bannery przygotowałaś całkiem przyjemne, zrobiłaś tylko jeden podstawowy błąd. Są one bowiem w kolorystyce niebieskiej i w normalnych rozmiarach lub jeden czarny w rozmiarze XXL.A co z resztą kolorów? I może coś w normalnym rozmiarze dla osób, które nie chcą sobie wciskać w szablon niebieskiego wycinka Twojego nagłówka?

Słów kilka jeszcze rzeknę o linkach, gdyż spotkałam się tam z niemałym bałaganem. Zamieściłaś w nich dużo opowiadań, także nie byłoby złym pomysłem, gdybyś pogrupowała je tematycznie. Poza tym – jeśli na blogu nie pojawia się notka od prawie pół roku (wykleci) czy czterech miesięcy (zakazani-my), a autorki nie dają znaku życia, na co Ty liczysz? Że nagle powstaną z martwych i zaczną bazgrolić? 
Kolejna rzecz – bałagan w „innych”. Rozdziel na szabloniarnie, ocenialnie, katalogi i początkujących pisarzy, a wszystko stanie się bardziej przejrzyste. 
Nawigator już nie istnieje, a my zmieniłyśmy adres. 

Byłam bardzo zdeterminowana, by przejrzeć więcej, jednakże po tygodniu sukcesywnego wchodzenia z buciorami na Twoją stronę w godzinach w miarę nocnych, aby natrafić na nieprzeciążony serwer, i wciąż przyglądania się błędom Onetu, zaniechałam. Mam nadzieję, że mnie zrozumiesz.




Dodatkowe punkty od smirka (0/5)
Nie mam za co.



RAZEM uzyskałaś 22,5 na 55 punktów, co kwalifikuje Cię do oceny dopuszczającej


PS Próbowałam Cię powiadomić o ocenie, ale, ekhm, Onet. Jak mi się uda, zrobię to jutro, ale o drugiej w nocy jakoś średnio mam ochotę na walkę z tym idiotycznym portalem. 

15 komentarzy:

  1. słucham zatem *spoziera spod kołdry*

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdo, chciałam Ci powiedzieć, że jestem wzruszona, bo rzeczywiście zaczęłaś uważać na błędy, a nawet zwróciłaś parę razy uwagę na ten "wyższy poziom" interpunkcji. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ojeej, dziękuję :3 bardzo się cieszę, że Cię nie zawiodłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. borze, jak słodko się zrobiło. XD

    OdpowiedzUsuń
  5. czasem można ^^
    miałam się wziąć za ocenę, ale odkryłam właśnie, że pierwszy w kolejce blog nie dość, że dziś się przeterminował, to jeszcze ma blokadę kopiowania. ech...

    OdpowiedzUsuń
  6. walnęłabym odmowę. borze, jak mnie drażnią ludzie z blokadami. nie dość że ten popieprzony Onet, to jeszcze blokada, a na dodatek nie raczą napisać jednej notki w miesiącu. ale weź Ty nie oceń bloga w przeciągu dwóch miesięcy, bo masz dużo osób w koleje, to zaraz usłyszysz, jaka ta ocenialnia beznadziejna, bo tak długo trzeba czekać na ocenę. phmp.

    OdpowiedzUsuń
  7. a na dodatek zajrzałam na drugiego w kolejce - no bo może jednak ocena. a tu kurde... dziewczyna pisała do mnie na maila, czy nie nagięłabym dla niej regulaminu, bo blog jest taki-a-taki. jasne, spoko, nie ma problemu. zaglądam i co - przeniosła się. żadnej informacji, nic. ale dobra, przeniosła się wczoraj, poczekam.
    pff...

    OdpowiedzUsuń
  8. trzeci jest w porządku i włąśnie się za niego biorę ;D
    by the way, 3 punkt w regulaminie stał się zbędny, zdaje się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. już go poprawiłam, dzięki. :) jakoś znów mnie trzasła wena na ocenki, w końcu doszłam z kolejką do bloga do którego chciałam dojść. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja mam chwilowy kryzys ocenowy. Przeczytałam większość postów i fjhgjfs nie umiem się ubrać w słowa. Ani w cokolwiek innego.

    OdpowiedzUsuń
  11. lum, lum, lum, ze zwichniętym udem to nie dziwne

    OdpowiedzUsuń
  12. DO ŁAŁTOŁKI, SEA GODDESS:
    Nie chciałam już edytować oceny, ale pozwolę sobie dopisać jeszcze jedną refleksję. Kojarzysz może Bellę Swann ze Zmierzchu? Bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest przeraźliwie podobna do Elizabeth. Taka niby zwykła, ale idealna, marysujkowa, ale żeby "niby odciążyć" jej idealność, ciągle ją potykasz, przewracasz etc. Miłość międzyrasowa, nie mogą być razem, bo on ma jakieś uprzedzenia, a ona nie może sobie na coś takiego pozwolić, a w końcu tak czy siak będą razem. Ah.

    OdpowiedzUsuń
  13. ono nie jest zwichnięte. jest poważnie nadwyrężone... tak myślę xd.

    OdpowiedzUsuń