czwartek, 6 grudnia 2012

Ho, ho, ho!


Gdybym nie była biedna i nie żydziła na papierosy, powitałabym Was wszystkich prezentami i cukierkami. Stadem słodyczy. Takim naprawdę rozrośniętym. Niestety, aktualnie stać mnie jedynie na pół paczki promocyjnych bounty z Geant'a, a w częściach nie sprzedają. Resztę kasy przepaliłam i przeżarłam. 
Zatem przybywam do Was jedynie z życzeniami, by Wasze domowe prezenty były choćby trochę bardziej tłuste, to już i tak będzie wystarczające. I żeby śnieg Wam padał na łeb całą zimę, żeby układało Wam się w szkołach/na studiach/w pracy trochę lepiej niż w polskim rządzie, żeby wszystkie choróbska wyparła tęcza, która bije dla Was z mojego serduszka (już można zacząć rzygać), a między bliskimi nie było żadnych sporów. Przynajmniej nie tych niechcianych. 

Buziaki łożyskowe ssaki,
wasz smirczak


PS. Widzieliście naszego fanpejdża? Paczcie, jaką mamy profilową maskotkę!

68 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Przypomniało mi się, że miałam Ci szatę zrobić. Jakieś sugestie? Pojechać nagłówkiem czy coś innego? To będzie Twój drugi prezencik mikołajkowy. <3

      Usuń
    2. jaki jest pierwszy? ;p możesz mi zrobić coś białego i świątecznego ;d

      Usuń
    3. Mogłabyś wstawić, skoro już zrobiłam. :<

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dla Was wszystko, nawet odstąpię od własnych zwyczajów. :*

      Usuń
    2. Święta, święta, coraz bliżej święta - czujesz już? :D
      Jakieś świąteczne przygotowania za Tobą? :D

      Usuń
    3. Czują moje pośladki, gdy się przywitały z chodnikiem! <3
      Ale ogólnie czuję! Chodzę nawet w czerwonym sweterku, który zakładam tylko w grudniu :D.
      Świąteczne przygotowania? Wysłałam tacie smsa, co chcę na święta xD. I myślę, co ugotować albo upiec.
      I ślinię się do ładnych wystaw sklepowych, i śpiewam last christmas.

      a Ty?:D

      Usuń
    4. Ja planuję, ile ciast i ciasteczek uda mi się upiec po powrocie. :D Na razie piernik za mną, który zrobiłam tu dla Żabojadów, który zniknął w przeciągu jednego wieczora i tyle go widziałam.
      Dekorowałam też już choinę. Twu - choineczkę, z przyzwyczajenia mówię choinę, bo mój tata zawsze ma tendencje do kupowania takiej, co jej łepek trzeba przycinać, żeby się zmieściła, a rozłożyste zawsze są te jego kobyły, że ho ho. A tutaj takie metr pięćdziesiąt, niższe nawet ode mnie.
      Ale mimo dość okrojonych przygotowań, święta czuję pełną parą. No i chyba przeniosłam sobie część przygotowań na blogosferę - moja podstrona została zasypana śniegiem i zawitał do niej święty Mikołaj na swoim nowym reniferze - Kursorze.
      Jej, to w Polsce teraz jest śnieg? :D
      Wiesz, też spostrzegłam, że chciałabym założyć czerwony sweterek, ale potem do mnie dotarło, że... zostawiłam go w domu. O ja głupia. :< A mam taki fajny, taki mój ulubiony. Nie mam pojęcia, czemu nie wzięłam go ze sobą. :ccc

      Usuń
    5. Mój ojciec zawsze kupuje choinki żywe, by wsadzić je później na działce. Mamy działkę od pięciu lat, minęło pięć świąt - ani jedna choinka się nie przyjęła, ale... tata kupi nową, żywą, bo na pewno się przyjmie teraz :D.
      Za to u dziadka... dziadek ma choinkę, którą pamięta moja mama z dzieciństwa i ja ze swojego. Raz nawet ją zrzuciłam za dzieciaka. Jest stara, prawie łysa i musi stać na taborecie, ale jest taka... że jak dziadek kupił nową, to musiał w Wigilię zmieniać choinkę xd. Taka tradycja, że na Wigilii u dziadka jest strasząca dzieci choina.
      Ja chciałam dać śnieżek na puhdistusa, ale pomyślałam, że... mało świąteczne jest moje opowiadanie xD.
      No, przynajmniej na Śląsku jest sporaśno śnieżku. Teraz jest taka mgła fajna. Dziś mi zmarzła dupa i włosy w nosie zamarzły XD.
      A kiedy wracasz do Polski?

      Usuń
    6. Jak choinka ma się przyjąć bez korzeni? O.o
      MOI DZIADKOWIE TEŻ MAJĄ TAKĄ CHOINKĘ! I też stoi na taborecie. I są na niej takie okropne bombki króliczki i liski bez normalnych zawieszek, tylko zaczepia się je na choince pętelką zrobioną ze wstążki do pakowania prezentów!
      Eh, co tam się przejmować, skoro nie masz aktualnie szablonu, to chociaż śnieżek walnij. :D
      Jej, śnieg. Z jednej strony ogarnia mnie takie: ja chcę śnieg! Już, teraz, zaraz!, ale wiem, że tak wrócę do Polski, będzie: o borze, śnieg! Jak zimno, jak mokro, jak strasznie, jak beznadziejnie, zabierzcie to ode mnie! *.* Ale tęsknię za widokiem takiego białego, przymglonego świata.
      Do Polski zaczynam wracać w Koniec Świata, czyli mam autokar 21 o 8:15, a na miejscu będę 22 o 15. Także będę miała dwa i pół dnia na pieczenie. Niah niah.

      Usuń
    7. Mój dziadek ma bombki, takie... bałwany brzydkie, obdarte, ale zawsze je wiesza! I też na sznureczku XD.
      A choinka żywa ma korzenie xd. Podlewa się ją i w ogóle... :d.
      Szablon będzie dziś, jeżeli Cuddly wejdzie na gg, bo zrobiła, tylko napis mnie wkurza i zmieni <3. Będzie bardziej granatowy-niebieski niż czorny jak wungiel xd.
      Ahaha, moja przyjaciółka nienawidzi zimy. Gdy spadł pierwszy śnieg u nas, to napisała mi smsa "I CO?! CIESZYSZ SIĘ Z TEGO ŚNIEGU?!?!?!?" xD I faktycznie, cieszyłam się.
      Poza tym rozczulam się w zimę nad dziećmi, które są ubrane w milion warstw i nie mogą normalnie rąk trzymać przy ciele, bo taka kurtka gruba :D. Dziecko w awatarze (tym moim xD) ma już 8 miesięcy i już można też ją ubierać jak bałwanka <3. Ale spoczko, dziecko nie moje (niestety : ((( XD)
      DAMN! ZARAZ KONIEC ŚWIATA! A JA NIE DOSTANĘ SMIRKOWEJ OCENY ; ((( :D

      Usuń
    8. Ja nie wiem, co to starsze pokolenie ma do tych sznureczków. Przecież są teraz już takie ładne, tanie zawieszki! .^.
      No ale korzenie są ścinane i zostaje sam pieniek...? Nie wiem, nie znam się, ale zawsze wydawało mi się, że jak nie ma tych wystających "kabli", to znaczy, że choinka korzeni nie ma.
      I czy ta przyjaciółka lubi przypadkiem ciepłe temperatury w ciepłych krajach nad basenem...? Najlepiej z jakimś drineczkiem od przystojnego barmana?
      Czyli całkowicie zmienisz szablon przez awarię hostingu? O.o
      NIE-NA-WI-DZĘ dzieci. Nienawidzę ubierania się w warstwy. Nienawidzę nosić kozaków. Nienawidzę zakładać rajstop pod spodnie. Nienawidzę tego, że poruszam się jak sparaliżowany pingwin, jeśli chcę się ubrać tak, aby było mi w miarę ciepło!
      A czyje to bachorstwo małe?
      Nie ważne, że smirek umrze, ważne, że nie zostawi za sobą oceny puhdistusa!

      Usuń
    9. Dziecko szwagierki.
      No... nasze choinki miały korzenie. Upchane w małą doniczkę, ale miały. o.o
      Owszem, przyjaciółka lubi wakacje, najlepiej w Bułgarii :d. Ale akurat jej to pasuje, bo wygląda ładnie w sukienkach, a w zimę sukienki nie założy :d.
      Tak, bo nie znalazłam tamtych obrazków, a Cuddly (cep : **) usunęła szablon XD. Teraz mam już nowy i zapisany razem z tłem.
      Czemu nienawidzisz dzieciaczków? Są fajne. Np. takie ośmiomiesięczne powoli staje się robakiem, a nie płazem, i jest okrągłe i stara się wstawać. I wali głową o kanapę.
      Ubierania się na warstwy też nie lubię, kozaków też nie, bo mam problemy z nogami (jedna krótsza od drugiej i przy okazji szczuplejsza w łydce. a szczuplejsza tylko dlatego, że nie ruszam palcami, dziwne :c). Ale sparaliżowane pingwiny są FANTASTYCZNE <3.
      Jak nieważne, że smirek umrze? Ważne! : ( Ale ocena też ważna XD. Jeszcze dwa rozdziały zostały mi do poprawy i pracuję nad kolejnym.

      Usuń
    10. Serio? Nie byly takie... uciete? O_o
      Musisz mnie z nia zapoznac, widze ze nadajemy na tych samych, cieplych falach. :D
      Nie wazne czego by nie robily, sa obslizgle i obrzydliwe. I wkurwiajace.
      Czemu nie ruszasz palcami? O_o Fantastycznie sie patrzy na sparalizowanego pingwina, ale bycie nim jest DO DUPY.
      Czyli praca idzie pelna para, ciesze sie. :D

      s.

      Usuń
    11. Z nieruszaniem palcami to dłuższa historia. Pewnego dnia szłam, szłam, szłam jako dzieciak, czyli bardziej chodziłam jak pingwin i zaczęłam kuśtykać. Mama patrzy, a Agnieszka jakoś u lewej stopy palce podkurczyła, a gdy je rozluźniła... to nie potrafiła na nowo podkurczyć. Nie zegnę palców, przez co nie mogę chodzić w klapkach, bo nie umiem ich trzymać. Nawet ze schodów raz spadłam, bo miałam papcie, i on spadł, a razem z nim ja XD. Neurolog mówi, że to sprawy neurologiczne, które mogą mieć wpływ na moją padaczkę czy cośtam. I przez to właśnie mam chudszą łydkę i nigdy nie umiem kupić kozaków, bo noga mi nie wchodzi jedna xd.

      BABCIA POZWOLIŁA MI UPIEC CIASTO <33

      Usuń
    12. To się podziel, co?!

      Już sobie wyobrażam, kapeć spada, a za nim Agnieszka. To w czym ty chodzisz na basen? xD
      Chorujesz na padaczkę?

      Usuń
    13. Podzielę się, jak upiekę, spoko! <3

      Na basenie sunę. Nie podnoszę nóg, tylko po kafelkach sunę. Tak samo w domu robię xd.
      Tak, choruję. Byłam w szpitalu we wrześniu, dlatego był zastój na puhdistusie, z którego nie umiem wyjść. Ale na padaczkę de facto choruję od 14 roku życia, tylko stwierdzili mi ją... teraz. Przez kilka lat żarłam leki, ale dawki dla dzieci, a gdy dostałam trzech ataków na raz (znaczy jeden po drugim w ciągu 2-3 godzin), to jednak stwierdzili "o, ma pani padaczkę, więc z zmienimy pani dawkowanie i moc leków. teraz zamiast jednej tabletki 300, będzie pani brać dwie - jedną 300, drugą 600". A do tego będę brać inne leki jeszcze, bo drętwieją mi nogi i ręce, co zazwyczaj poprzedzało ataki moje. Dlatego czasem boję się wyjść z domu, heh.

      Założę chyba bloga z moimi żalami, bo żalę się na u was XD

      Usuń
  3. Smirusiu, aż się wzruszyłam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wciąż panujesz nad odruchami? Nie chciałabym dostać z szabli w łeb przez Twoje wzruszenie. :*

      Usuń
  4. PYTANIE! Chcemy mieć padające płatki śniegu na SiSie? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę mieć śnieg w Wigilię : )

      Usuń
    2. A ma nie być śniegu w Wigilię? O_o

      Usuń
  5. spokojnie, panuje xD

    mnie osobiscie padajace platki irytuja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w sumie chyba średnio byłoby je u nas widać na białym tle, ekhekhem...

      Usuń
  6. Piekłam dzisiaj piernika :D i teraz wszystko mi pachnie piernikiem, a ja jeszcze nie mogę go zjeść i się ślinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Takiego toruńskiego. :D I też - JESZCZE, ale niedługo, już wieczorem - nie mogę go zjeść i mi tak smutno. :<

      Usuń
  7. Zdaje mi się, że zgłoszenie amazing-monster powinno zostać odrzucone, bo:
    "Blog : http://amazing-monster.blogspot.com/ .
    Oceniająca : lumaris
    Hasło : awangarda"
    A awangarda to hasło Agnes. Laska przepisała je z poprzednich zgłoszeń i tyle. A widzę, że znalazła się w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa. To ja. Sorry. Jak zobaczyłam "hasło", to nawet nie zwróciłam uwagi jakie. xD

      Usuń
  8. Hej, hej, chciałam zrezygnować z oceny opowiadania znajdującego się w kolejce Magdy pod nazwą ponoc-bije.
    Pozdrawiam, serdecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Luuum, obiecałaś mi maila w weekend :<

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam szlaban na milion lat, bo spóźniłam się do domu 16 h. hehehe.

    ej dostałam do oceny bloga, którego czytam od ponad roku, ale się jaram.

    lum

    PS mejle ponadrabiam jak mi oddadzą internet :<<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 h?!
      Lum, szacun... To coś Ty robiła?

      Usuń
    2. eh, a mi juz czwarty dzien nie dziala moj zakupiony za w sumie 60 euro internet i jestem WKURWIOOONAAAA. Kupuje sobie czlowiek net za chuj wie ile i Ci nie dziala w ostatnie dni, bo AWARIA.

      s.

      Usuń
    3. szlaban jednak na miliard lat, zagroziła mnie cholera z łaciny.

      Usuń
  11. Miałam lekki zastój, bo musiałam kilka spraw uporządkować, zaplanować i pozałatwiać, ale już wszystko ogarnięte, więc wstawię ocenę najpóźniej za tydzień w piątek. Byłoby wcześniej, ale czekają mnie jeszcze dwa kolokwia w tym tygodniu, które wypadałoby zaliczyć ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego tu tak cicho? Nikt nie ocenia, rozmowy też jakieś takie niemrawy. ŻYJMY!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeżywam kryzys życiowy + nie miałam neta.

      Usuń
    2. Smirku, odpisz mi na mejla (proszę) -> przynajmniej, czy Ci list doszedł.

      Usuń
    3. list doszedł, na mejla odpisałam

      Usuń
  13. Ale tu ciiicho. Zapadamy w sen zimowy?
    Mam ambitny zamiar skończyć z Huncwotami w tym miesiącu, mam już całkiem sporo napisane. Bo jakoś tak ten grudzień wygląda jeszcze gorzej niż listopad...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadal szlaban, ale jest lepiej, wypuścili mnie z domu NA GODZINĘ.

      Usuń
    2. Może chociaż po świętach Ci odpuszczą. :)
      Agnes zapowiedziała jedną ocenę na piątek, może uda jej się z jeszcze jedną w grudniu naskrobać? :D
      Plus ocenka od Ciebie, Madziu, może też Baśce się znudzi trochę w święta i coś naskrobie? ;)
      Ja jestem już w trakcie czytania Sukcesji, ale podejrzewam, że z moim powrotem skończą się dla mnie chwile wolnego czasu. Mój ojczulek załatwił mi już przedłużenie klasyfikacji, jak wrócę - oj, będzie zapierdooool! _._

      Usuń
    3. Tak się na szybko wtrącę, skoro o "Sukcesji" mowa: smirku, dziś, najpóźniej jutro na Twojej skrzynce wyląduje obiecany plik z resztą tekstu. :)

      Usuń
    4. A takie pytanie: grudnowe podsumowanie dostaje w prezencie lum?

      Usuń
    5. Nie, dostanie w prezencie lutowe, bo teraz ma szlaban i nie bedziemy jej wiecej nakladac na glowe. Styczniowe tez nie bedzie 'nalezalo' do Agnes, bo mamy urodziny bloga i napisze Wam jeszcze odnosnie tego mejla. Postaram sie nawet dzisiaj. Dlatego lutowe podsumowanie bierze lum, a marcowe Agnes, to zas (grudniowe) - planowo - leci do Ciebie. Potem ja mam marcowe i idziemy dalej ladnie po kolei.

      s.

      Usuń
  14. Sugestia: zmieńmy w regulaminie to o miesiącu od publikacji ostatniego posta. Mam na myśli to, że w tym momencie to my mamy za autorem szanownym biegać i pytać, czy może życzy sobie oceny czy nie. Proponuję, by autor sam miał obowiązek dać znać, że żyje i chce być oceniony. Uważam, że to o wiele zdrowszy system. W końcu to autorowi powinno zależeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, ale co w sytuacji, w której np. mamy grudzień, na blogu ostatni post pojawił się we wrześniu, koleżanka w październiku przyszła i powiedziała, że opowiadania nie porzuca, ale teraz w grudniu ma już inne zdanie i po prostu bloga olała, nie mówiąc ani słowa?

      Usuń
  15. ZGUBIŁAM OCENĘ, WIDZIAŁ JĄ KTOŚ? lum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie widziałam. Jesteś pewna, że zapisałaś? Może na jakimś innym blogu przez przypadek?

      Usuń
    2. Czy to oznacza, że przepadła Ci kolejna ocena?

      Usuń
  16. niech bedzie to zatem obowiazek comiesieczny. dla kogos kto interesuje sie swoim blogiem nie powinien to byc problem. hm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, wiesz, nie jestem pewna, czy będąc ocenianą pamiętałabym, że tam gdzieś istnieje jedna ocenialnia, która każe mi się co miesiąc meldować, że nie porzuciłam bloga. Wydaje mi się, że to nie problem, jeśli widzisz, że blog jest drugi w kolejce, napisać do jego autora i poczekać dwa tygodnie na odpowiedź. A nawet jeśli okaże się, że masz teraz ochotę oceniać, a jeszcze nie ma odzewu od ocenianego - zawsze można się zająć następnym z kolei blogiem.

      Usuń
  17. Drogie panie, może by tak jakaś ocenka? Bo nudno i pusto ;) pozdrawiam, maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ocenka już zaraz się ukaże, dokładnie za dwa dni. :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  18. Ok, marudziłam, że tak tu cicho, a sama zamilkłam. To wina dzisiejszego kolosa, ale jestem, żyję i zaczynam się udzielać.

    Ocenka planowo pojawi się w piątek, a między świętami a sylwestrem planuję jeszcze dwie, chociaż nic nie obiecuję, żeby potem nie było.

    Co do zmiany regulaminu, dla mnie to żaden problem napisać do autora i zapytać, czy chce ocenę, czy bloga porzuca i nie jest zainteresowany. Jak nie odpisuje, wystawiam odmowę i po kłopocie. Po to jest kontakt w zgłoszeniu, żeby móc się z nim skontaktować, a jak się nie da, to już przecież nie nasza wina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło słyszeć, że żyjesz i takie miłe dla SiSu plany snujesz. :D
      Mnie od piątku będzie mniej, bo o 8:15 mam autokar i w Polsce w domu będę dopiero 22 ok 15, także po czwartku na SiS wejdę najpewniej dopiero w niedzielę, mam nadzieję, że nie połamiecie sobie przez ten czas łapek. I tego, pamiętać o szerokiej liście, jak będziecie coś publikować przez ten czas. :D
      Buziaki.

      Usuń
  19. Pojutrze wyjeżdżam, a mam 38 stopni gorączki. Dodatkowo rozbiłam w pokoju termometr i nie mam pojęcia, gdzie jest rtęć, która się z niego wylała. Umrę. To mój ostatni wieczór w internacie, a łamią mnie kości jak jakiegoś trupa, a ostatnie wolne popołudnie zamiast wykorzystać na spędzaniu czasu z ludźmi/kupowaniu pamiątek, przeleżałam w łóżku.
    JUPI!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, przypomniała mi się historia o cioci mojego byłego, która wezwała straż pożarną, jak rozbił się jej termometr.

      Usuń
    2. Jej, czyli są ludzie, którzy panikują w takich sytuacjach bardziej niż ja!!! Jak byłam młodsza, rozwaliłam termometr; mój tata musiał przyjechać z pracy, żeby to ogarnąć, bo płakałam i histeryzowałam, że rtęć mnie zabije i bałam się zbliżyć.

      Usuń
  20. Kochane dziewczynki, czy mogę coś ocenić na SiSowe urodzinki? *proszące oczka* Rym niezamierzony. :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję smirek, że dałaś mi szansę... rzeczywiście wyszła literówka blog, na który się dostałaś jest tym o którego ocenę prosiłam ;) dla pewności : www.reggae-passion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń